17 wrz 2016

237. Nowy rozdział: No Way Out.





Autor opowiadania - Edi.



Kiedy wybiła godzina 15, razem z tłumem uczniów opuściłem budynek szkoły. Jednak, nie poszedłem ich śladami. Spoglądając, jak wychodzą z podwórka, skręciłem za szkołę. Do miejsca w którym już dzisiaj spaliłem dwa papierosy i chyba zostanie ono moim tzw.szlug-place'em.
Wyjąłem z ramoneski paczkę fajek i zanim dotarłem do śmietnika, odpaliłem jednego. Jednak, zanim wyjrzałem zza metalowego obiektu, zatrzymał mnie hałas dobiegający moich uszu.
Szamotanina, jęki, krzyki.
Przystanąłem i ostrożnie spojrzałem co dzieje sie za szkołą.
Było tam dwóch typów. Wysokich, może w moim wieku.
I...
I leżący na ziemi dzieciak, którego kopali.
To ten co wcześniej sie do mnie przysiadł. Poznałem po tej emo czuprynie.
Jęczał, między kopnięciami zagryzając zęby.
Odłożyłem na beton zapalonego papierosa i zdecydowanym krokiem zbliżyłem sie do nich. 



Kategoria: Młodzieżowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz